
Cena detaliczna
24.90 zł
Teraz tylko
22.91 zł
|
Z rozmowy buddysty, chrześcijańskiego teologa i agnostyka wyłania się Bóg, jakiego do tej pory jeszcze nie znałeś. Bóg, który nie patrzy na ciebie jak policjant, prokurator, sędzia, więzienny nadzorca, despotyczny szef, bezduszny współmałżonek czy ksiądz formalista. Doskonała lektura dla każdego, kto szuka swojej własnej ścieżki duchowej. Zarówno w obrębie oficjalnych Kościołów i doktryn religijnych, jak i poza nimi. Dodatkowym walorem książki jest jej ekumeniczne przesłanie. Autorzy pokazują dobitnie, że ponad podziałami wyznaniowymi możliwy jest autentyczny dialog, polegający na wspólnym poszukiwaniu prawdy.
Z pomysłem realizacji obszernego wywiadu na temat głębi i uniwersalizmu Jezusowego przesłania nosiłem się od paru lat. Im dłużej o nim myślałem, tym bardziej wątpiłem, że kiedykolwiek go napiszę. (...) Dalecy od entuzjazmu byli także duchowni, którym proponowałem rozmowę. "To temat niebezpieczny, niosący zgorszenie - wyjaśnił jeden z księży. - Za snucie podobnych rozważań będzie pan smażył się w piekle". Bodajże do dwudziestego czwartego roku życia byłem praktykującym katolikiem, ministrantem, kościelnym lektorem i uczestnikiem ruchu oazowego. Przyznam, że w tamtym czasie spotkałem wielu wspaniałych księży, po prostu ciepłych i nadzwyczaj życzliwych ludzi, których serdecznie wspominam do dzisiaj. Jednak na pewnym etapie wiara przekazywana przez chrześcijaństwo stała się dla mnie niewystarczająca; w wielu sytuacjach jawiła się mi też jako kompletne zaprzeczenie tego, co dostrzegałem wokół, szczególnie pośród ludzi uważających siebie za tzw. prawdziwych katolików i nieraz deklarujących publicznie: "Kocham Jezusa". Mimo to sądzę, że o religii, nawet, gdy nie jest się jej zwolennikiem, można rozmawiać z szacunkiem, w sposób pozbawiony zapalczywego krytykanctwa albo ironii. Jednocześnie jednak nie sposób bagatelizować niepokojących zjawisk, które w rozmaity sposób - bywa, że niezwykle przebiegły - wpędzają nas na duchowe manowce. Podziwiam i szanuję ludzi, dla których wiara, bez względu na jej proweniencje, jest czymś, co otwiera na rzeczywistość, a co za tym idzie - czyni człowieczeństwo pełniejszym. Serdecznie dziękuję Wojtkowi Eichelbergowi i Tadeuszowi Bartosiowi za to, że poświęcili swój cenny czas i zgodzili się cierpliwie odpowiadać na moje - nie zawsze precyzyjne - pytania.
Wojciech Szczawiński
Fragment książki
GDYBYŚCIE GO POZNALI
A oto Jezus znów przemówił do nich tymi stówami: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia".
J 8, 12
Wojciech Szczawiński: Chrześcijaństwo przeżywa kryzys, świątynie net Zachodzie opustoszały. Zjawiska tego nie da się tłumaczyć jedynie wptywem pop kultury, żądzą konsumpcjonizmu albo ślepotą współczesnego człowieka na sprawy ostateczne. Czy nie jest tak, że winę za ten stan ponosi stróż tej wiary, czyli hierarchia kościelna? Chociażby dlatego, że przekaz Jezusowy interpretuje wiernym nader powierzchownie.
Wojciech Eichelberger: Kryzys chrześcijaństwa wynika z wielu złożonych przyczyn. Z pewnością jedną z decydujących są niedostatki powszechnego, najbardziej widocznego sposobu rozumienia i głoszenia Jezusowego przekazu. Właściwe rozumienie i interpretacja przekazu Proroka/Założyciela jest duchowym fundamentem oraz sercem wszystkich religijnych instytucji i tradycji. Jeżeli więc coś się w religijnej budowli psuje, jeśli pojawiają się rysy na ścianie świątyni, a wierni zaczynają ją omijać, to przyczyny należy szukać nie w zewnętrznych — choćby najbardziej niesprzyjających - uwarunkowaniach czy wrogich siłach, lecz w owym fundamencie.
Tadeusz Bartoś: Poza tym pustoszenie kościołów nie świadczy wcale o kryzysie religijności. Z badań socjologicznych wynika, że przynajmniej sześćdziesiąt procent zachodnich Europejczyków deklaruje wiarę w Boga. Brak ich udziału w obrzędach kościelnych to rzecz zupełnie inna. Religijność wciąż istnieje. Zanika jedynie w formach, które stereotypowo zwykło się określać jako „praktykowanie wiary".
WS: Fakt. Wiara w Boga jest niezwykle silna. Według niedawnych sondaży, wierzy w Niego dziewięćdziesiąt procent Polaków. Ten stan nie przekłada się jednak na frekwencję w kościołach. A przecież słyszy się z ambon: „Pamiętaj, żebyś dzień święty święcił". Powszechnie jest to kojarzone z obowiązkiem uczestniczenia wiernych we mszy świętej. Przecież ci, którzy do kościołów nie chodzą — grzeszą.
TB: Owszem, w katolicyzmie taki obowiązek jeszcze istnieje, ale na przykład u anglikanów nikt nie straszy grzechem za nieuczestniczenie w nabożeństwie. Zresztą, z mojej perspektywy, kryterium uczestnictwa w celebracjach kościelnych nie jest miarą właściwą dla ducha chrześcijańskiego. By być chrześcijaninem, nie wystarczy pokazywać się w niedzielę na mszy.
WE: Dzisiaj religijność zaczyna przejawiać się w formach innych niż te rytualne i zbiorowe, podporządkowane ustalanym przez Kościół regułom. Przenosi się ona w sferę prywatną, a nawet intymną, traci atrybuty wyznaniowości zbiorowej i zrytualizowanej. Zauważmy, że to zmienia oczekiwania wiernych wobec kapłanów, a także wobec uprawianego przez Kościół stylu nauczania. Przejawy tej transformacji można dostrzec także w wielu innych Kościołach - nie tylko chrześcijańskich. Niemniej o kryzysie Kościoła katolickiego w ogromnej mierze decyduje to, że - w porównaniu z innymi — jest szczególnie mocno obciążony pierworodnym grzechem patriarchalizmu i hierarchizmu. W konsekwencji zasady jego funkcjonowania, sposób głoszenia wiary, a także sama zawartość duchowego przekazu coraz mniej współgrają z najważniejszym kierunkiem przemiany naszej zbiorowej świadomości, jakim jest poszukiwanie nowego, jednoczącego, integralnego, holistycznego paradygmatu pozwalającego na nowo zrozumieć świat. Poszukiwania te przejawiają się na wiele różnych sposobów - takich jak na przykład ruchy ekumeniczne, koncepcje integrystyczne i uniwersalistyczne, antropologia płci i równouprawnienie płci, głęboka ekologia, emancypacja i ochrona Ziemi, rozwój świadomości planetarnej, emancypacja ciała i poszukiwanie zasady jednoczącej ciało i ducha, materię i energię, a także obrona wolności i autonomii osoby ludzkiej. Patriarchalny, hierarchiczny, masowy Kościół nie wspiera wielu tych dążeń i aspiracji, więc jest, niestety, postrzegany jako coraz mniej zdolny odpowiadać na intelektualne i duchowe potrzeby większości mieszkańców Ziemi.
TB: Ale trzeba zaznaczyć, że owa hierarchiczność i patriarchalizm również nie są powodem pustoszenia kościołów. Na Zachodzie Europy puste bywają także świątynie protestanckie, a przecież w protestantyzmie demokracja istnieje już od jakiegoś czasu. Inna rzecz, że taka zsakralizowana, zhierarchizowana struktura Kościoła katolickiego dla niektórych ludzi jest nadal atrakcyjna. To ^na przyciąga tych wiernych do obrzędowości.
Jezus rzeki: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sad, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi". Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: „Czy i my jesteśmy niewidomi?". Jezus powiedział do nich: „ Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: «Widzimy», grzech wasz trwa nadal".
J 9,39-41
WE: Tego rodzaju wyznawcy to - na szczęście - jednak ciągle mniejszość. Ale jeśli Kościół będzie stać tylko na taki przekaz religijny, który trafia w psychologiczne potrzeby i aspiracje duchowe tej mniejszości, to z czasem nieuchronnie stanie się zniechęcającą hybrydą anachronicznej, fundamentalistycznej sekty zrośniętej ze skrajnie prawicową populistyczną partią.
W poszukiwaniu mistrzów życia Spis treści
Wstęp 7
I. Gdybyśmy Go poznali 9
II. Zanim Go poprosicie 48
III. Grzechy ludzi będą wybaczone 102
IV. Miłujcie waszych wrogów 138
V. Królestwo Boga jest pośród nas 167
O Autorach 189
Dodaj swoją recenzję
Klienci którzy kupili "W poszukiwaniu mistrzów życia" kupili również:
Odwaga poddania się - Tommy Hellsten
Droga rzadziej wędrowana - M. Scott Peck
O co pytają dzieci - Wojciech Eichelberger
Zatrzymaj się - Wojciech Eichelberger
Być nadwrażliwym i przetrwać. Praktyczny poradnik - Ted Zeff
Quest. Twoja droga do sukcesu - Wojciech Eichelberger, François Nail, Pierre Forth
Zabrania się kopiowania treści oraz materiałów graficznych. Bez wcześniejszej pisemnej zgody właściciela witryny. |