Dobre Książki

Wyszukiwanie zaawansowane
Cytat
Zakazana historia - Douglas J. Kenyon
Zakazana historia Zakazana historia

Zakazana historia

37.72 zł

39.80 zł

Dodaj do
Artykuł chwilowo niedostępny

Jak oficjalna nauka fałszuje prawdziwe początki cywilizacji

Nasi prehistoryczni przodkowie dysponowali samolotami i bronią jądrową.
Pozostawiony przez Platona opis Atlantydy jest prawdziwy.
Japońskie podwodne ruiny to ślady starożytnej Lemurii.
W Gizie istniała elektrownia – taka była prawdziwa funkcja Wielkiej Piramidy.
Przed tysiącami lat ludzie kontaktowali się z mieszkańcami innych światów.

W Egipcie, Indiach, Japonii, obu Amerykach napotykamy starożytne artefakty, świadczące o niebywałym zaawansowaniu technologicznym ich twórców. Wyniki najnowszych badań prowadzą do jednego wniosku: ludzka cywilizacja jest o wiele starsza niż twierdzi nauka. Na Ziemi kwitła przed tysiącami lat pracywilizacja – źródło wszystkich kultur starożytnych. Dlaczego więc naukowcy skrzętnie ukrywają dowody jej istnienia? Dlaczego historycy i archeolodzy zatajają świadectwa odmiennej niż powszechnie uznana wersji przeszłości? W zebranych w fascynującej książce 42 artykułach z magazynu „Atlantis Rising” uznane autorytety – Graham Hancock, Zecharia Sitchin, Frank Joseph i inni słynni propagatorzy alternatywnej wizji dziejów – demaskują zmowę naukowego establishmentu.

Fragment książki

       J. DOUGLAS KENYON
      Wstęp
      Zdaniem historyków koło było pierwszym wynalazkiem świata starożytnego, który umożliwił znaczną oszczędność ludzkiego wysiłku. Zaledwie kilka wieków później ludzkość nieodwracalnie wkroczyła w świat nowoczesny. To właśnie koło - twierdzą uczeni - zrewolucjonizowało prymitywne społeczeństwo i stanowiło podstawę przyszłych wielkich osiągnięć. Powstanie wysoko zorganizowanego społeczeństwa uważa się za zjawisko bez precedensu - taki jest scenariusz zarania ziemskiej cywilizacji.
      Gdyby istniała jakaś wcześniejsza zaawansowana cywilizacja - argumentuje się -odkrywalibyśmy niepodważalne dowody jej istnienia. Przypuszczalnie widzielibyśmy pozostałości jej autostrad, mostów i kabli elektrycznych. Znajdowalibyśmy pozostawione przez nią plastikowe butelki, wysypiska miejskich śmieci, CD-ROM-y. Przecież po nas te wszystkie rzeczy zostaną i przyszli archeologowie będą się nad nimi głowili.
      Czy jest jednak możliwe, by starożytna cywilizacja wzniosła się na porównywalny z naszą poziom, ale dokonała tego w inny sposób? Co udałoby się nam zrozumieć ze świata, który zastosował zasadniczo inne od naszych - choć równie skuteczne - techniki okiełznania sił przyrody? Czy potrafilibyśmy pojąć świat, w którym na przykład energii nie pozyskiwano by w elektrowniach, rozsyłano by ją nie przez sieć energetyczną, podróżowano by na duże odległości, nie posługując się silnikami spalinowymi, czy też przeprowadzano by skomplikowane obliczenia na potrzeby nauk przyrodniczych i astronomii bez komputerów?
      Czy mamy tyle taktu, by uznać i szanować osiągnięcia inne niż nasze własne, czy też musimy iść na łatwiznę i posługiwać się stereotypami przy ocenie naszych tajemniczych prymitywnych przodków i od razu lekceważyć wszystko, czego nie rozumiemy? Niektórzy ludzie - do nich należą autorzy artykułów w tej książce - skłonni są twierdzić, że istnieją świadectwa wskazujące na istnienie wspaniałego, lecz zapomnianego źródła cywilizacji - świadectwa niepodważalne, więc przynajmniej zasługujące na uwagę.
      Zakazana historia to zbiór artykułów, które ukazały się w czasopiśmie „Atlantis Rising". Książka ma na celu prezentację tych świadectw oraz przedstawienie koncepcji i teorii na temat pochodzenia życia i samej rasy ludzkiej, które być może są bardziej zgodne z rzeczywistością niż panujące obecnie ortodoksyjne poglądy. Mamy nadzieję, że sprowokujemy interesujące pytania.
      Czy na przykład powszechny dziś pogląd dotyczący ograniczeń prehistorycznych społeczeństw to tylko egoistyczna pycha? Darwinistyczny i aktualistyczny sposób widzenia przeszłości głosi, że nasz świat zmienia się bardzo powoli, że rozwój następował spontanicznie, choć stopniowo, przez miliony lat, bez pomocy jakichkolwiek sił zewnętrznych- broń Boże żaden Bóg! - które ingerowałyby w ten proces. Zgodnie z rozpowszechnionym sposobem myślenia świat działa teraz tak, jak działał zawsze.
      Jednocześnie, niektórzy - mimo braku szerokiego dostępu do opinii publicznej -próbowali przekonywać, że nasz obecny świat jest produktem licznych katastrof. Ci „katastrofiści" twierdzą, że historia ludzkości to niekończące się cykle: wznoszenie się, po którym następuje upadek w wyniku kataklizmu. Przez ponad wiek w nauce dominowali zwolennicy aktualizmu, ale to może się zmieniać.
      W ostatnim półwieczu chyba nikt nie był tak bezpośrednio identyfikowany w opinii publicznej z koncepcją katastrofizmu, jak nieżyjący już, rosyjsko-amerykański uczony Immanuel Velikovsky. Jego książka Worlds in Collision (Zderzenie światów) ukazała się w 1950 roku i wzbudziła sensację. Kolejne książki Earth in Upheaval (Ziemia wrze) oraz Ages of Chaos (Wieki chaosu) rozszerzały jego teorię i wywołały dalsze kontrowersje. Oto uczony o znacznym autorytecie sugerował, że Ziemia i Wenus mogły się kiedyś zderzyć, co spowodowało ogromny chaos; gdybyśmy tylko potrafili odcyfrować i zinterpretować ślady tego wydarzenia, przyczyniłoby się to do wyjaśnienia naszej osobliwej historii.
      Za takie stwierdzenia Velikovsky'ego konsekwentnie wyśmiewano. A jednak znaczną część jego przewidywań zweryfikowano, a ludzie, którzy się z nim początkowo nie zgadzali w wielu sprawach - na przykład nieżyjący już Carl Sagan - musieli przyznać, że być może w poglądach Velikovsky'ego coś jest.
      Nieliczni wiedzą, że Velikovsky był psychoanalitykiem, współpracownikiem Zygmunta Freuda i Carla Junga. Jego przenikliwość co do psychosocjologicznego wpływu katastrofalnych wydarzeń przyczyniła się do właściwego zrozumienia naszych pradawnych doświadczeń. W latach 80. XX wieku wpadła mi do rąk książka Mankind in Amnesia (Ludzkość w amnezji) i od tej pory zmieniło się moje pojmowanie kondycji człowieka na Ziemi. Według Velikovsky'ego uwarunkowania psychologiczne i historia naszej planety charakteryzuje amnezja: współcześnie obserwujemy mieszkańców Ziemi w stanie niemal psychozy. Wywołały ją traumatyczne wydarzenia o niewyobrażalnym natężeniu, które dzięki kolektywnemu psychologicznemu mechanizmowi obronnemu wypieramy z pamięci.
      Współcześni psychiatrzy używają terminu zespół stresu pourazowego, określając tak zaburzenia umysłowe, które występują u osób będących świadkami wydarzeń zagrażających życiu, takich jak wojna, katastrofy naturalne, ataki terrorystyczne, poważne wypadki czy przemoc, na przykład gwałt. Do tych symptomów należą depresja, stany lękowe, koszmary i amnezja.
      Trzeba sobie zadać pytanie, czy podobną diagnozę możemy w ogóle stawiać w stosunku do kultury całej planety. I czy zbiorowa niechęć do badania i określenia naszej tajemniczej przeszłości - podświadoma obawa przed otwarciem starych ran - nie jest utrwalonym i systematycznym dławieniem prawdy? Czy może doprowadzić do tyranii? Z pewnością nasze uprzedzenia wobec uczciwej eksploracji przeszłości spowodowały wiele zła. Z czasem zyskiwały prawne ramy, instytucjonalizowały się, swój szczyt osiągnęły w tak koszmarnych przedsięwzięciach, jak średniowieczna inkwizycja czy palenie książek w nazistowskich Niemczech. Jak często widzieliśmy brutalną elitę, działającą jakoby w naszym imieniu, która w życie zbiorowe wcielała podświadome życzenie, by niebezpieczną- a więc zakazaną - wiedzę trzymać w ukryciu? Ve-likovsky twierdzi, że zbyt często.
      Pod wieloma względami jego poglądy oparte były na Jungowskiej koncepcji, że cała ludzka świadomość opiera się na zbiorowej podświadomości. Z bogatego i tajemniczego źródła wspólnego doświadczenia wyłania się - jak twierdził Jung - wiele naszych wielkich aspiracji i wiele najgłębszych lęków. Jego wpływ ujawnia się w naszych snach i naszych mitach. Między wierszami tych opowieści Velikovsky widzi zapis monumentalnej, choć zapomnianej starożytnej tragedii.
      Jakby zogniskowane przez teorie Velikovsky'ego, moje własne rozważania skupiły się w określonym miejscu, ponieważ stało się dla mnie jasne, że wspólnotę ludzką przekonano, by zamknęła oczy na pewne aspekty rzeczywistości, by się od nich oddzieliła. A my na domiar złego usprawiedliwiamy tę rozmyślną ślepotę i uznajemy jąza autorytet. Dziwnym skutkiem takiego postępowania jest odwrócenie do góry nogami wielu problemów moralnych, inaczej mówiąc, dobro staje się złem, a zło - dobrem.
      Przypomnijmy sobie średniowiecznych ojców Kościoła, którzy nie chcieli spojrzeć przez lunetę, bo uważali poglądy Galileusza za błędne. Twierdzenie Galileusza, że to nie Ziemia, ale Słońce jest centrum Układu Słonecznego, uznawano za herezję bez względu na przeciwne wnioski płynące z obserwacji. Innymi słowy, umysły autorytetów już były odpowiednio nastawione, nie zamierzano martwić się tak drobnymi niedogodnościami, jak fakty.
      Czy podobna ślepota utrzymuje się do dziś? Niektórzy z nas uważają, że tak. Przedstawiciele współczesnych elit są być może zwolennikami równie nietolerancyjnej „religii" - John Anthony West nazwał j ą ironicznie Kościołem Postępu. Graham Hancock wyznał ostatnio w wywiadzie dla „Atlantis Rising": „Na początku nowego stulecia wszyscy są tak pokręceni, ponieważ padliśmy ofiarą planetarnej amnezji. Zapomnieliśmy, kim jesteśmy".

----------------------------

Klienci którzy kupili "Zakazana historia" kupili również:

----------------------------